Wtorek, 11 sierpień 2020                                 www.mandaryna.2Q.pl
 

   Menu główne
:: Strona główna

:: Biografia
:: Dyskografia
:: Wywiady
:: Znalezione w sieci
:: Małżeństwo
:: Koncerty

:: Galeria sesje
:: Galeria koncerty
:: Teksty

:: Forum

   Reklama

Portal ślubny, ślub, wesele
Portal dla kobiet
Sennik


  

ZNALEZIONE W SIECI

Po Sopot Festival szykuje się kolejna konfrontacja umiejętności Mandaryny i Dody, wokalistki grupy Virgin! Obie pojawią się na jednej scenie w przyszły piątek, 23 września, nad Zalewem Szałe, w Opatówku koło Kalisza.

Przypomnijmy, że w Sopocie górą była Doda. Za utwór "Znak pokoju" grupa Virgin odebrała Słowika Publiczności, a Mandaryna z "Ev'ry Night" musiała zadowolić się drugim miejscem.

Choć głośno się o tym nie mówiło, istnieje rywalizacja między Dodą a Mandaryną. Obie blond włose wokalistki dotychczas utrzymywały, że są od siebie tak różne, że nie ma co ich porównywać, a miejsce na scenie jest dla ich obu.

- Każda z nas robi co innego i myślę, że każda z nas ma swoich fanów. Na tej scenie jest tak dużo miejsca, że bez względu na to, kto, co i jak gra, to dopóki się jest szczerym i kocha się swoją publiczność, to na pewno oni będą stać za nim. Myślę, że jest wiele różnic między nami - powiedziała Mandaryna w niedawnej rozmowie z INTERIA.PL.

Mandaryna powinna zakończyć karierę?

Z kolei Doda w wywiadzie dla nas oceniła koncert Mandaryny w Sopocie, przez wielu uznany za porażkę i powód do zakończenia kariery. Tak przynajmniej uznała zdecydowana większość uczestników naszej ankiety.

- Co tu jest do ocenienia... Uważam, że występ był ponad jej siły. Nie można się nauczyć śpiewać w dwa tygodnie. Ani w trzy. Cóż mogę więcej powiedzieć? - w podobnym tonie skomentowała Doda.

- Pękło to, co narastało od dłuższego czasu. Wydaje mi się, że pewne sprawy ją przerosły. Nie można łapać kilku srok za ogon, bo pozostaną tylko piórka - tak liderka Virgin oceniła Mandarynę w wywiadzie dla INTERIA.PL.

Organizatorzy występu nad Zalewem Szałe (pod hasłem "Szałe Gigant Koncert") zapowiadają koncert jako spotkanie na szczycie "dwóch wielkich osobowości, dwóch piosenkarek, które przebojem wdarły się na pierwsze miejsca list przebojów, zostawiając konkurencję daleko w tyle".

"Dwie tak wielkie gwiazdy na jednej scenie mogą oznaczać tylko jedno - wielki show, wielkie emocje i doskonałą zabawę" - czytamy w zapowiedzi koncertu.

www.muzyka.interia.pl




Michał Wiśniewski broni Mandaryny

Michał Wiśniewski wskazał osoby, które jego zdaniem są odpowiedzialne za aferę związaną z nagraniem śpiewu jego żony Mandaryny w trakcie koncertu.

Przypomnijmy, że mowa o nagraniu z koncertu, na którym Mandaryna śpiewała z playbacku i - jak sama mówi - z tego powodu wyjątkowo fałszowała. Nieznana osoba nagrała śpiew z mikrofonu i później go rozpowszechniła.

"Super Express" informuje, że pewien internauta zamieścił nagranie w Sieci, a tam znaleźli je prezenterzy Radiostacji i następnie odtworzyli na antenie. Wykonanie błyskawicznie się rozprzestrzeniło, ośmieszając piosenkarkę i zmniejszając jej szanse w konkursie na festiwalu w Sopocie. Michał Wiśniewski stwierdził: "Mam żal do akustyka Marty, że nie sprawdził, kto kręcił się przy konsolecie. A za nagrania Marty odpowiada firma Fotis, która nagłaśnia Sopot".

Mandaryna poinformowała, że przed publikacją nagrania była szantażowana. Na łamach dziennika powiedziała jednak, że motywem szantażu nie były pieniądze: "Chciał, bym zeszła ze sceny i zakończyła karierę. Pogróżki przysyłał w mailach". Jeszcze nie wiadomo, kim był szantażysta, ale według relacji gazety wiadomości nadsyłano z Wrocławia.

Michał Wiśniewski zapowiedział, że osobiście chce znaleźć sprawcę. Dodał: "Dam w ryja temu, kto jej to zrobił". Sama Mandaryna jednak mówi: "Nawet nie chcę wiedzieć, kto za tym stoi. Czuję się jak żona, którą zdradził mąż! Nie chcę zgłaszać sprawy na policję - mam nadzieję, że sprawca czuje wystarczającą skruchę z powodu swojego postępowania".


żródło: http://fantazjana.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?474617




Wiśniewski sp. z.o.o.

2005-09-14 23:32:56

"Michał zostawił ją samą, tonącą we łzach", "Ich małżeństwo rozsypuje się", "Mówiłem, nie jedź do Sopotu" - krzyczą tytuły z okładek kolorowych pism. Prawdziwy rozpad związku, czy sprytny marketing? O biznesowym talencie Michała Wiśniewskiego przeczytamy w ostatniej "Polityce"

"Michał Wiśniewski ma intuicję, co się dobrze sprzeda, i żelazną zasadę: zawsze obstawiać kilka koni naraz. Wraz ze swoją żoną Martą, którą wykreował na śpiewającą Mandarynę, są ostatnio pierwszą parą polskich mass mediów. Ponad dziesięć okładek pism z Wiśniewskimi w ciągu trzech dni to chyba rekord krajowy" - pisze autorka artykułu - Martyna Bunda. "Ma talent do brawurowych posunięć biznesowych. Tak było i teraz, w 2005 r. Nie bardzo wyszło z podbijaniem Polski jako Renia Pączkowska (Michał w damskim góralskim stroju śpiewa piosenki jak "Golce"), z projektem Red Head (gdzie z Michałem grają rockowo bardzo ostre dziewczyny), z planowaną kolejną edycją reality show z udziałem rodziny Wiśniewskich (wykręciły się dwie telewizje po kolei). A także z autobiografią (którą miała Michałowi pisać Katarzyna Grochola, ale się zdystansowała) ani z otwarciem sieci sklepów z odzieżą jego projektu. Ale wyszło z płytami Mandaryny (żona Michała, dotąd tancerka, zaczęła śpiewać dance'owe piosenki): 35 tys. sprzedanych albumów, co daje artystce Złotą Płytę".
Ale są i kłopoty finansowe "jak choćby z zaległymi podatkami na kwotę 2,5 mln. złotych. Jako, że cel uświęca środki, Wiśniewski nie miał oporów, aby wystąpić w kampanii reklamowej Samoobrony, ważna tylko była wystarczająco wysoka gaża (podobno na spłatę tych podatków właśnie). Czy zatem najnowszy skandal z rozpadem jego małżeństwa jest biznesowym chwytem, obliczonym na podniesienie popularności?

Iza J.

Pełna wersja artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Polityki".
zródło: http://www.empik.com/event.jsp?a=11&objectId=345382



  
   Reklama

Copyright © 2Q.pl 2005 r. Wszystkie prawa zastrzeżone.


Linki sponsorowane: Iwona Młyńska Dentafem